Orkiestra Filharmonii Opolskiej
Tomasz Daroch – wiolonczela
Jakub Chrenowicz – dyrygent
W programie:
Antonín Dvořák – Koncert wiolonczelowy h-moll op. 104 [42’]
Przerwa [20’]
Wolfgang Amadeus Mozart – 5 interludiów do dramatu Thamos, król Egiptu KV 345 [20’]
Mieczysław Karłowicz – Odwieczne pieśni op. 10 [25′]
Koncert wiolonczelowy h-moll op. 104 Antonína Dvořáka powstał pod koniec pobytu kompozytora w Stanach Zjednoczonych. Wiolonczela występuje tu jako równorzędny partner orkiestry – prowadzi dialog z instrumentami dętymi drewnianymi i rogami, a w partiach solowych łączy rozbudowaną technikę wirtuozowską z szeroką, śpiewną kantyleną. Część pierwsza przeciwstawia energiczny temat orkiestrowy lirycznemu drugiemu tematowi, który najpierw wprowadza róg. Adagio zawiera cytat z pieśni Kéž duch můj sám, ulubionej przez siostrę kompozytora. Jest to pewnego rodzaju hołd oddany zmarłej Josefinie. Finał ma charakter taneczny i nawiązuje do czeskiej muzyki ludowej. Po śmierci Josefiny w 1895 roku Dvořák rozbudował zakończenie, dodając kodę z odwołaniami do tematów części drugiej. Dzięki temu utwór kończy się spokojnie, a nie efektownym fortissimo, jak pierwotnie planował.
Muzyka Wolfganga Amadeusa Mozarta do dramatu Thamos, król Egiptu powstawała etapami, stopniowo nabierając ostatecznego kształtu. Kompozytor nie stworzył jej jako jednolitego dzieła, lecz budował ją wokół dramaturgii sztuki. Całość otwierają i zamykają dwa chóry, a pomiędzy kolejnymi aktami pojawia się pięć instrumentalnych antraktów. Ich rola wykracza jednak daleko poza funkcję interludiów. Każdy z nich uczestniczy w rozwoju akcji, podtrzymuje emocjonalne napięcie i przygotowuje słuchacza na to, co wydarzy się w kolejnym akcie. Muzyka staje się więc integralną częścią teatralnej narracji – łączy poszczególne epizody i sprawia, że dramat rozwija się nie tylko poprzez słowa i akcję, lecz także poprzez dźwięki instrumentów.
Odwieczne pieśni Mieczysława Karłowicza to muzyczna medytacja nad tęsknotą, miłością,
końcem i miejscem jednostki wobec bezkresu istnienia. Pieśń o wiekuistej tęsknocie niesie echo pragnienia, które nigdy nie zostaje zaspokojone – dążenia do czegoś utraconego, czego nie sposób odzyskać ani nazwać. Pieśń o miłości i o śmierci to muzyczny ból, który nie szuka pocieszenia, lecz chce zostać przeżyty do końca. Dopiero Pieśń o wszechbycie przynosi ukojenie – nie poprzez ucieczkę od cierpienia, ale poprzez kontemplację nieskończoności, w której indywidualny ból rozpuszcza się w czymś większym niż jednostkowy los. Karłowicz, przesiąknięty młodopolskim dekadentyzmem, nie traktuje tęsknoty, rezygnacji czy żalu jako słabości do przezwyciężenia. Dla niego to właśnie te stany czynią nas ludźmi, a ich pełne przeżycie staje się jedyną dostępną nam formą filozoficznej prawdy o istnieniu.

